Projekt 365 to prosta rzecz: jedno zdjęcie dziennie, żeby nauczyć się patrzeć uważniej, nie tylko widzieć.

Projekt zaczął się u mnie bez fajerwerków — po prostu któregoś dnia stwierdziłem, że chcę robić zdjęcia częściej, uważniej, bardziej „dla siebie”. Brzmi prosto, dopóki życie nie przypomni, że codzienność z rodziną to nie jest idealnie oświetlone studio, tylko raczej dynamiczny plan filmowy, gdzie nikt nie pyta fotografa o gotowość.

Były dni, kiedy aparat leżał pod ręką i wszystko układało się samo, a były takie, kiedy robiłem zdjęcie na ostatniej prostej, między kolacją a usypianiem dziecka, bo nie chciałem stracić rytmu.

Nie zrobiłem pełnych 365 — i wbrew pozorom wcale mnie to nie gryzie. Ten projekt stał się bardziej zapisem mojego roku niż checklistą do odhaczenia. Zdjęcia powstawały w biegu, w zmęczeniu, w dobrych momentach i w tych, które chciałoby się przewinąć. I właśnie dlatego są dla mnie ważne. Bo pokazują, że nawet w chaosie da się znaleźć chwilę, żeby spojrzeć uważniej. A czasem to jedno zdjęcie dziennie było jedyną chwilą, która należała tylko do mnie.


Projekt 365 – podsumowanie

Jest to 186 wpis w kategorii project365, dokonywany dokładnie rok po starcie projektu. Oznacza to, że moja efektywność to 50%. Liczyłem na wynik bliższy 80%, ale w szczególności ostatnie miesiące okazały się bardzo absorbujące. Co dalej? Może kiedyś spróbuje jeszcze raz. Natomiast teraz spróbuję formatu „Projekt 52” oraz poprawienia jakości Continue Reading