Śnieżka (1602) zimą

Wyjazd do Jeleniej nie byłby wyjazdem bez poszwendania się po górach 🙂


Karpacz – Szlak czarny z ul. Olimpijskiej (~800m) do Równi pod Śnieżką (~1390) -> szlak czerwony na Śnieżkę (1602) -> czerwony szlak do Kotła Wielkiego Stawu (1406) -> szlak zielony do punktu wyjścia.
Wyszedłem około godziny 08:00  z
okolic górnej stacji wyciągu Winterpol i dolnej wyciągu na Kopę. Auto
udało się zostawić niedaleko, bo godzina była jeszcze młoda i nie było
jeszcze tłumów narciarzy. Czarny szlak Białym
Jarem jest mocny – podejście mamy non stop. Na początku było trochę
szaro, bo nad głową miałem chmury, ale w pewnym momencie wszedłem w mgłę
i po chwili byłem już ponad nimi.
Słońce oświetlało stoki Karkonoszy na pomarańczowo.

Wejście do KPN

Warto się czasem zatrzymać i odwrócić 
Słynny Biały Jar

Słońce oświetlające kotły naszych Karkonoszy

Zdjąłem grube rękawice, bo zaczęło
mi się robić gorąco, a niedaleko ściany jaru (krótko przed zakrętem w
lewo i przed skrzyżowaniem z żółtym szlakiem) założyłem nakładki
antypoślizgowe na buty. Tempo od razu się zwiększyło.

Ponad granicą lasu mogłem już
podziwiać Kotlinę Jeleniogórską przykrytą chmurami i po kilkunastu
minutach (krótko przed Kopą) w końcu słońce zaczęło mi świecić w twarz.


Podejście czarnego szlaku
zakończone, teraz spory kawałek płasko – przyspieszyłem żeby nadrobić
trochę czasu i w pewnym momencie zauważyłem, że nie mam jednej nakładki
na bucie. Tak więc w tył zwrot i biegiem w dół – a miałem
nadrabiać czas. Cofnąłem się jakieś 700 metrów.
Było słonecznie, bezwietrznie,
bezchmurnie – co za kontrast dla sytuacji na nizinach! Od wejścia na
czerwony szlak można było podejrzeć co słychać u naszych sąsiadów z
południa – a u nich podobnie jak u nas, same chmury
🙂

W stronę Kotła Łomniczki

U Czechów
Zbliżyłem się do zakosów (Droga
Jubileuszowa zimą jest zamknięta) i zacząłem ostatnie podejście, które z
jakiegoś powodu jest zabezpieczone łańcuchami. Nie było tragedii – nie
było lodu, ale mimo wszystko było trochę ślisko.
Po drodze mijałem turystki w rakach, ale również inne turystki w
adidasach, parę turystów: ona w kozakach, on w adidasach, i kilka innych
perełek.

Dom Śląski, Kopa, dalej Słonecznik a w oddali Wielki Szyszak
Na Śnieżce było pięknie a nagroda w
postaci kawy i kanapki podbudowała mi morale. Było tam już sporo ludzi.
Wszedłem zobaczyć talerze od środka i za chwilę rozpocząłem zejście, bo
czas gonił a droga długa.
Udało mi się zbiec zakosami,
później pomagając sobie kijkami pędziłem grzbietem w kierunku
Słonecznika. Myślałem, że po drodze uda mi się spojrzeć w dół na
Samotnię, ale szlak zimowy przebiega daleko od krawędzi Kotła Małego
Stawu (a ja nie miałem ani rakiet ani nart, żeby podejść nieprzetartym
szlakiem) i dojrzałem tylko Strzechę Akademicką.

Zejście zakosami


Dalsze zejście zielonym szlakiem
przy Kotle Wielkiego Stawu obfitowało w widoki, aż do momentu gdy
doszedłem do granicy lasu. Później jeszcze fragment słynnego deptaka
(niebieski szlak), tam spory ruch, i z powrotem zielonym
szlakiem do punktu porannego wyjścia.


Plik GPX- do podejrzenia np. w Google Earth albo na uTrack (http://utrack.crempa.net/) – będzie dostarczony (baterii nie starczało mimo pełnego ładowania i były zaniki sygnału – muszę to opracować)
6.2 km w górę z ~800 m na ~1600 m – 2h06m

10.2 km w dół z ~1600 m na ~800 m – 2h30m

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *