Jestem już pocięty. Dwa cięcia, jedno drobne drugie całkiem spore. Czyli dwa razy dostałem też lidokainę – i te wkłucia były oczywiście jedynymi bolesnymi momentami.
Teraz, kilka godzin później, jestem jednak obolały. Jak po cięciach. Jakby ktoś usilnie ciągnął moją skórę. Nieprzyjemne. Zdjęcie szwów za 2 tygodnia. No i z tego zabiegu wynoszę highlight – mam zakaz aktywności fizycznej przez te dwa tygodnie. Nie spodziewałem się tego :/
Ale są też rzeczy przyjemne. Wczorajsze spotkanie było bardzo miłe, towarzystwo dopisało, lokale dały radę. Ja dałem mój update, koleżanki swój, no super się dowiedzieć czegoś ze starego świata, do którego już nie mam wstępu.
Wczoraj też bawiłem się w piekarza. I znowu okazał się, że pośpiech jest bardzo złym doradcą, jak się chce coś zrobić dobrze, to nie ma skrótów, jak się nie chce robić skrótów to trzeba się poświęcać. Czyli – eksperymenty chlebowe to coś dla pasjonatów, którzy spędzają dzień w domu a nie realizują jakiś kalendarz. No szkoda.