Dzień 48 – well well well

No i tak jak przeczuwałem wczoraj – coś się ruszyło. Po pierwsze miałem zaplanowaną rozmowę z konsultantką, o której napiszę dalej. Poza tym dostałem telefon od Capgemini – umawiamy się na tą słynną dwugodzinną rozmowę – albo na piątek albo na początek przyszłego tygodnia.

Czyli zaczyna być grubo. To chyba ostatni etap.

Mock-up interview spieprzyłem dokumentnie. Najgorsze było to, że jak zaczynałem odpowiadać na pytanie, to już wiedziałem, że moja odpowiedź to lipa. Tak było z wszystkimi trzema pytaniami, nad którymi nie pracowałem. Natomiast te przygotowane wyszły jako tako. Pochwałę dostałem. Ale szlifowania musi być dużo – jak to ma wyglądać dobrze, to serio muszę się przyłożyć. Przecież ja nie jestem prezenterem telewizyjnym tylko cholernym introwertykiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *