Dzień 51 – BAU

No i mam trzy dni przerwy w pisaniu. Nie mam weny, coś mi się popsuło. Rozpoczynam wpis i nie kończę. No tak, kto by pomyślał! Co za prokrastynacja!

Może to związane z emocjami, które już raczej całkiem opadły. Mój mózg traktuje status quo jako „business as usual”. Heh, oczywiście to pułapka. Mózg, programowany przez ponad 40 lat, szuka skrótów i oszczędności. Po co się martwić skoro nic złego się nie dzieje? Mam jakieś rozmowy, mam pakiet i zabezpieczenie, take it easy. Pułapka polega na tym, że to się skończy w pewnym momencie.

Co się wobec tego dzieje? Dzisiaj skończyłem model 3d do radia z Raspberry Pi Zero 2W. Robiłem go w sumie z 5 godzin. Z bólem serca wysłałem go do druku. Z bólem, bo nie wiem czy będzie dobry, bo robiłem trochę na czuja, a zapłaciłem sporo za usługę.

A w kwestii rekrutacji

Czekam na potwierdzenie terminu z Capgemini. Tego terminu na 2-godzinną sesję. A w międzyczasie, niespodziewanie, dostałem zaproszenie ze Standard Chartered na rozmowę z ich OR Head. Właśnie go obczajam na LinkedIn. To też interesująca rola, przy czym downside jest taki, że to rola w Warszawie – więc ktoś będzie musiał zrobić ustępstwa.

Dzisiaj miałem ciekawy webinar o Headhunterach. I znowu – niby wszystko jest jasne i człowiek nie jest zdziwiony jak słyszy jak oni pracują, jak być z nimi w dobrym kontakcie, jak im się dobrze zaprezentować. Jednak ta wiedza nie jest wdrukowana i taka oto sesja bardzo pomaga zakodować sobie ważne informacje.

Na weekend szykuje się znowu wyjazd do Jeleniej. Ale ja będę musiał cisnąć i przygotowywać się do akcji. Dostałem dzisiaj sprawdzony zestaw pytań rekrutacyjnych i planuję je przerobić! Ambitnie, nie powiem. Ciekawe ile pytań ostatecznie przerobię.

Martwi mnie tylko trochę, że te dwie rozmowy są na dwie role i muszę się przygotowywać do nich niejako osobno. A to, wiadomo, wydłuża proces.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *