Dzień 87 – enough is enough

Niech to wszystko już się skończy, błagam. Te rozmowy wyciągają ze mnie za dużo. Ile to jest stresu. To ciągle podrasowywanie swoich kompetencji, udawanie że jest się ekspertem w jakiejś dziedzinie i liczenie na to że nikt nie będzie zadawał bardziej szczegółowych pytań.

Och jak dobrze było mi na etacie. Jak dobrze mają wszyscy ci którzy nie muszą szukać pracy. W ogóle nie wiem jak ci wszyscy ludzie dostają pracę. Czy każdy jest tak maglowany?

Ja nie wiem, może to jest kwestia roli. U juniorów chyba to wygląda trochę inaczej. A tutaj przychodzi człowiek z wymaganiami, chciałby dostawać porządną kasę, to chyba w związku z tym musi się trochę natrudzić… Pech chciał że moje kompetencje nie są za bardzo potrzebne na rynku pracy.

Co się dzieje na tym świecie. Nie można się za bardzo przyzwyczajać do obecnej sytuacji. Myślę że zawsze trzeba mieć jakiś plan B, albo nawet C.

Ale na pewnym poziomie taki plan B albo C chyba nigdy nie będzie tak dochodowy jak plan A i trzeba się z tym liczyć – niestety. Albo jak się nie liczysz to tak jak ja spotyka cię wielkie rozczarowanie. And here we are.

Dwie rozmowy. Dwie rozmowy dzisiaj miałem. To było dość intensywne. Chciałbym się po prostu teraz położyć i odpocząć ale obowiązki czekają. Jak poszło? No średnio że tak powiem. Były pozytywne sygnały w jednej rozmowie, i z kolesiami dość dobrze się rozmawiało. Tacy nie za senior. Za to w drugiej nie do końca spełniam formalne wymagania; mogę się jednak spodziewać potencjalnie drugiej rozmowy, już z klientem, gdzie pewnie przejadą po mnie jak walec. Taki fest walec. Ech, no to może być w sumie ciekawe przeżycie. Tak więc albo się przygotuję z wiedzy finansowej albo podpisuję na siebie wyrok.

No cóż, chyba wyłączam temat rekrutacji do 6 stycznia. Raczej nic się nie będzie działo. Choć spotkanie z konsultantką mam już 29 grudnia ale odpowiedzi od firm nie spodziewam się w najbliższych 3 tygodniach.

Edit

ok. 15 dostalem telefon w zwiazku z pierwszą dzisiejszą rozmową. W poniedziałek mam drugi etap. Nie odpocznę w niedzielę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *