Monko – tanzańskie Songwe

Zapraszam do kolejnej odsłony z Monko. Myślami jestem przy kawce Corazon de Jesus, która wryła mi się w pamięć niemal jak drzazga w palec.

Tak, miałem nadzieję na kolejny dobry produkt. W lokalu zwanym „Waga” przy Tęczowej znowu było pusto i ekspedientka z radością opowiadała mi o kawkach. Dża to różnica jak porównuję Monko z Figą. No i tym razem zdecydowałem się na ziarenka z Tanzanii.

Mamy więc ziarenka poddane obróbce washed. SCA to 87,5. Ich odmiana to kent, bourbon. W specyfikacji mowa jest o profilu sensorycznym: malina, czarna porzeczka, czarna herbata. Miało być dość owocowo i to mnie przekonało do zakupu.

Zapach i smak

Unpacking! Bardzo ładny zapach! Ile radości mam za każdym razem z otwierania tych paczuszek. Może powinienem znaleźć jakąś robotę, która polega na otwieraniu paczek kawy? Dobrej kawy oczywiście. Ale wracając – tak, ładnie owocowo, bardzo ładnie. Jadłbym ten zapach gdyby się dało.

Zmielona kawa pachniała obłędnie. Nie wiem, nie czułem tutaj malin. Znowu za to pojawiały się w moich myślach owoce kwaskowe. Nie wiem jaki, no zabij mnie ale serio nie wiem.

Show me what you got. Zaparzamy kawkę. Mielimy ładnie młynkiem żarnowym jak należy. No i co się dzieje – smak jest taki dość zwykły. Kwasowości nie ma prawie wcale, owoców już nie czuć. Mimo tego smak jest w porządku, bazowy.

Ocena

Oceniam tą kawkę na 8 ziarenek na 10. Mam z nią spory problem, bo jeśli chodzi o zapach ziaren, to dałbym 10/10, ale smak to tak już tylko 7/10. Zapach się bardzo ulotnił po zaparzeniu. Uśredniłem więc to wszystko do 8/10.

Teraz z perspektywy czasu widzę, że kupuję kawki 7.5 – 8.0. Czy mój algorytm oceny się nadal spina? Zmieniać go będzie oznaczać unieważnienie dotychczasowych rezultatów. Pozostaję mi więc chyba brnięcie w to dalej. Dołożę jednak wagi do ceny – im wyższa tym gorzej.

Ocena: 8

Profil: czekoladowo-owocowy

Cena: 59

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *