Dzień 5 – wyjazdowo

Dzisiaj nie miałem czasu na myślenie. Myślenie o stracie pracy. Może to i dobrze.

Udało mi sie zrobić poranną 10-kę. To są dla mnie magiczne chwile, wstać przed wszystkim i zrobić coś dla siebie, patrzeć na wschodzące słońce, budzące się do życia miasto. Zdałem sobie sprawę z tej magii dopiero niedawno i to nawet nie samodzielnie, tylko poprzez jakiś mem. Przeczytałem i szybko zrozumiałem. Przetestowałem i potwierdziłem. Mało spotyka mężczyznę w tym wieku lepszych momentów niż poranek dla siebie.

Z małą pojechaliśmy na wycieczkę. Widoczki warte zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *