Ok, więc ostatnie wizyty lekarskie w ramach programu profilaktycznego za mną. Dostałem kilka zaleceń, m.in. będę bardziej starał się zbijać cholesterol – na razie jednak niefarmakologicznie. Ponadto pora ponownie spotkać się z dermatologiem, mam nadzieję, że nie wyniknie z tego kolejna seria cięć, ehhh.
No ale czemu kuchnia. A to ponieważ jak wpadłem do mieszkania po mocnej dyszce krótko po południu, oporządziłem się, to do 15:40 nie wychodziłem z kuchni. A to chleb, a to racuszki, a to zmywarka no i ofkors obiad – na szczęście tylko odgrzewanie.
A czemu cz.1? Ponieważ jutro będzie jeszcze więcej, misiu. Jutro będzie ramen day. Planów jest więcej, oczywiście, ale to właśnie ramen jest moim głównym challengem na jutro.
W związku z rozwojem nie zrobiłem kompletnie nic. Poza rozmową z niedoszłym coachem/terapeutą, który chciał znać background mojej decyzji. Spoko, powiedziałem mu o co kaman.
No dobra, to dzisiaj jeszcze trochę zacznę przygotowania do jutrzejszego gotowania. A teraz, czekając na małą w MDK, poczytam albo coś. Generalnie muszę się zregenerować po bieganiu. Ahoj