W sumie dzisiaj tej kuchni nie było tak dużo – bulion zagotowałem i jutro będę wszystko dopina. A dużo ważniejsze dzisiaj były spotkania.
Spotkanie poranne z koleżanką, byłą szefową, o podobnej historii i podobnym losie. Gadaliśmy i o sytuacji i o dalszych krokach i jeszcze o dzieciowych sprawach.
W efekcie czekam na kontakty do terapeutów w sprawie ADHD oraz zapisuje sie do programu sponsorowanego przez firmę, którego ideą jest ookoc w stanięciu na nogi i odnalezieniu nowej drogi. Może to wystarczy zamiast coacha?
Spotkanie wieczorne z kolei to spotkanie z ex zespołem – takie troche rekonesansowe jak tam nastroje w firmie oraz o bieżących sprawach i dzieciakach. Było picie, było jedzenie, super. Na ten moment nie wyobrażam sobie trafić na tak fajnych ludzi w przyszłej pracy, chyba jakiś cud musiałby się zdarzyć.