Dzisiaj plany były dość ambitne, ale, tak jak wczoraj, niewiele się udało efektywnie doprowadzić do końca. No bo jak tu mówić o sukcesie kiedy moje wystawianie rzeczy dziecięcych nie ruszyło się, szkolenie na Coursera nieruszone tak samo, o, jedyne co sie dało to obiad zrobić. Ale to tak nieplanowanie i nadprogramowo. Może właśnie dlatego zawaliłem inne tematy?
A może dlatego że dotarł pad? Którego musiałem popróbować? Raczej nie, choć wydawałoby się, że może tak być.
No, udało się pobiegać. Long run 14.5k wpadł, na szczęście nie wiało i nie padało. Jakby nie było to zabrało trochę czasu, a jak wiadomo zdrowie najważniejsze.
Przechodząc do tematu wpisu. Intro miałem z pracowniczką agencji wspierającej w niedoli zwolnionych. Myślę, że to bedzie fajna współpraca. Zapisałem sie na kilka szkoleń i webinarów.
A koniec żałoby – cóż, tak sobie to dzisiaj wymyśliłem, że w sumie czuję się dobrze i powoli zapominam o całej sytuacji. Zaczynam cieszyć sie dniem obecnym i zastaną sytuacją. Nie chcę już za bardzo rozgrzebywać tematu, chyba, że spotkam sie z kimś, komu poopowiadam historię. Poza tym – nie chcę się już babrać z tym.