Dzisiaj dzień wyjazdu na weekend. No i wrodzona skromność staje na przeszkodzie, żeby przyznać na pierwszym miejscu, że to też dzień moich urodzin. Dobra, fakty są takie, że nigdy więcej. Nigdy więcej nie będę wyjeżdżał w dniu urodzin. Przesrany dzień.
Latałem jak kot z pęcherzem. Oczywiście było robienie zupy, pakowanie żarcia i w ogóle pierdyliard rzeczy do spakowania. I jeszcze w międzyczasie zakupy w Lidlu. A na zakupach dzwoni telefon; odrzuciłem go z odpowiedzią że oddzwonię. Numer mi nieznany.
Krótko potem przyszła wiadomość, że proszą o kontakt w sprawie rekrutacji. Oho. Więc po powrocie do domu odświeżyłem temat o co chodziło w tej roli, aplikowałem 18 dni temu.
Firma z branży medycznej. Propsik że nie finanse. Popatrzyłem co robią no i ma to sens.
Myślałem, że rozmowa to mimo wszystko bedzie ustalenie jakiegoś terminu spotkania albo coś w podobnej tematyce. A tu nie – okazało się, że wylądowałem na klasycznej rozmowie z działem rekrutacji. Motywacje, oczekiwania, obecna rola, czas startu.
Jestem dość zadowolony z przebiegu. A moje ego znowu dostało dopalenia. Może jednak mój profil jest interesujący. Jak tak trafiają do mnie podsumowania otwartych stanowisk to cały czas pojawia się ten Revolut. Ten na który aplikowałem i ten w związku z którym odpowiedzieli mi, że znaleźli lepszego kandydata. No shit.