Weekend weekend i po weekendzie. Niby miał być odpoczynek, poza miastem, z wyżywieniem, ale znowu daleko było do prawdziwego odpoczynku. Z dzieckiem się pewnie nie da. Na szczęście dzisiaj do roboty nie musiałem wstawać. Hehe, ale i tak musiałem wstawać dziecko wyprawić. No profit.
Mimo, że mam do dyspozycji te kilka godzin w ciągu dnia, czas przelatuje między palcami jak kołobrzeski piasek. Uświadamiam sobie ile czasu kosztuje zwykłe podjechanie gdzieś do miasta.
Dzisiaj wprowadzenie do programu pomocy w poszukiwaniu nowej pracy. Taki formalny kick off. Jutro z kolei mam rozmowę z moją opiekunką. Mam nadzieję że ruszymy z tym wszystkim, zaktualizujemy CV oraz LinkedIn i dowiem się trochę o rynku pracy.