Dzień 27 – jesień

Wczoraj miałem wyjazdowy dzień, trochę załatwiania rzeczy na mieście troche fizycznej roboty. Nie miałem siły na nic karierowego gdy już wróciłem wieczorem.

W aucie mogłem z czystym sumieniem nadrobić zaległości audiobooków – w piątek pożyczyłem Dana Browna i Dorotę Masłowską. W sumie to będzie 20 godz słuchania. Lubię to.

Wstyd mi… Wstyd mi, bo nie czytałem dzieła Masłowskiej a czuję jej pióro bardzo. Filmu też nie oglądałem. Jedyne co, to dość niedawno słyszałem podcast Podcastexu o tej książce. Do tego kojarzę dawnego kolegę, który lubił takie klimaty trochę literackie trochę artystyczne, w 2004 to musiało być, chyba o tym wspominał.

Muszę się do niego odezwać po 20 latach.

W ogóle właśnie odzywam się teraz do ziomków sprzed x lat z którymi kontakt mi urwał się. Jest wielu takich.

Czy takie zachowanie wskazuje tylko na to, że znalazłem czas na takie rzeczy? A może to oportunizm? A może jeszcze, albo aż, lęk, że już nie zdążę się odezwać do nich?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *