Podsumowanko piąteczku. Sporo się działo!
Zaczynając chronologicznie: spało się źle i z biegania nic nie wyszło. Lipa. Przed południem miałem spotkanie w banku w sprawie kredytu hipotecznego. Pani Irena rozwiała moje wątpliwości i zarazem przewiała nadzieje na prostą ścieżkę uzyskania kredytu w mojej sytuacji. Trzeba będzie dopytać u konkurencji.
Ale z tyłu głowy miałem cały czas punkt kulminacyjny tego dnia – rozmowę w sprawie mojej aplikacji na Business Analyst. Przygotowywałem się wczoraj, przygotowywałem się dzisiaj. Nie chciałem dać ciała oczywiście i przygotowałem sobie sporo materiałów do pomocy.
Myślę, że udało mi sie dobrze zaprezentować w trzech językach. Pytania były klasyczne z interview, żadnych technikaliów. Mam czekać tydzień na info o dalszych krokach.
Po rozmowie już z górki – kuchnia, 6 urodziny koleżanki w plenerze, walka z dzieckiem, takie tam klasyczki. Na urodzinkach M nie czuła się zbyt dobrze, nie zaaklimatyzowała się, szybko się ściemniło i było zimno. No nienajlepiej.
Plan jest żeby jutro pobiegać. Plan jest, tak.