Dzień 34 – pizg

Koniec października tradycyjnie oznacza wyjazdy na groby. Drugi rok z rzędu nie wybieram sie do mnie na groby, za to jedziemy tradycyjnie już do Jedliny. I jak zawsze jest tam piękna jesień. Gdyby tylko tak nie wiało.

Gdy jeździłem do mnie to z kolei zawsze padało. Chodziło się po błocie. Ja nie wiem, coś za tym musi stać. Spiseg!!1!

Weekend był dość spokojny, ale sielanki nie było. Nadchodzący tydzień będzie mniej obfity w webinary ale spodziewam się jakichś szerzej zakrojonych poszukiwań pracy. 

A poza tym po staremu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *