No tak, dzisiaj odświeżyłem sobie sporo informacji z perspektywy Product Ownera, i to było dobre. Dobre, bo pamiętałem sporo i poczułem się dużo pewniej dzięki temu.
Ponadto było pobiegane. W wielkich trudach urodziłem dzisiaj to bieganie.
A o co w tym chodzi. No, myślę, że motywacja mi spadła. Zaczęło się od tego choróbska kilka tygodni temu – od tamtej pory mój performance nie jest tak dobry jak przedtem. Już nawet nie mówię, że progres jest gorszy, tylko performance – czyli pogorszył się i nie chce się poprawić. Czy to kwestia przemęczenia, czy za mało bodźców w bieganiu, za mało zróżnicowania? Kij wie.
W każdym razie nie mam już takiego zapału jak miesiąc temu, kiedy to z chęcią generowałem czas co drugi dzień.
No i był też fryzjer. Moja niezawodna Anetka, nasza znajomość już zbliża się do pełnoletności! Pogadaliśmy i jak zwykle wszystko poszło gładko. Nie polecam miejsca bo mi zajmiecie terminy. Więc tak.