Dzień 40 – gimme a break

Weekend w Jeleniej. No piękna jesień. Tylko niestety to już jej koniec. Moje plany, które na fazie planów sie zakończyły, nie zostaną w tym roku zrealizowane. Zależało mi na jakiejś wyrypie w jesiennej aurze. No nic z tego już w 2025 nie ma prawa sie udać.

Zapominam o wszystkim, co we Wrocławiu.

Skorzystałem z pięknej aury porankiem i zrobiłem lekką dyszkę.

Wały przy Parku Norweskim

Niepokojące jest stosunkowo wysokie tętno od jakiegoś czasu. Nie wiem czy to nie jest przypadkiem błąd zegarka, bo wydaje mi się to mało prawdopodobne. Nie odczuwam tych treningów jako cięższe niż dotychczas, ale tętno wskazuje inaczej. Z drugiej strony trend jest stały i pogarsza się.

W ramach korzystania z dobrodziejstw wolnego czasu poznaję tajniki wiedzy o kawie. Cóż, dopiero teraz tak formalnie, nie chałupniczo, jak to zwykle robię z wieloma tematami. Wychodzę z założenia że sam dojdę do wszystkiego. Ale w głębi gdzieś wiem, że ustrukturyzowana i pewna wiedza z dobrego źródła ma wielką wartość. Tylko coś w środku mówi mi, żeby próbować samemu się dowiedzieć, doświadczyć, poznać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *