Such wow. W końcu spadł u nas śnieg. Wczoraj były opady w dużej części Polski, dzisiaj dotarły do Wrocławia. A ja akurat na dzisiaj zaplanowałem powrót na drogę biegową. Nie poddałem się. Jak mówią – nie ma złej pogody, jest tylko zły strój.
Generalnie czuję się sielankowo. Zajmowałem się dziś wszystkim i niczym. No i ostatnie dni więcej nie ma mnie w domu niż jestem – co jest fajną odmianą.
Ale wrócę do soboty, bo nie było tu update’u. 23 listopada wziąłem udział w evencie Global Day of Coderetreat. To cały dzień spędzony w środowisku deweloperskim, polegający na ćwiczeniach i poszerzaniu horyzontów związanych z kodowaniem i testowaniem. To też okazja do poznania ludzi ze środowiska.
Bardzo mi się podobało. To właśnie jest ten obszar, który zawsze pozostawia dobre wspomnienia, w którym zawsze dobrze styka, gdzie rozumiem się z ludźmi, nawet nie mówiąc dużo. Gdzie można dzielić się doświadczeniem, widzieć jak inni rozwiązują problem i uśmiechnąć się, gdy ktoś inny też zna ten wyjątkowy skrót klawiaturowy albo ma podobny tok myślenia w jakiejś sytuacji. Może „magia” to za dużo powiedziane, ale jest blisko tego.
Tak więc dzisiaj nic sie nie działo rekrutacyjne. Jutro mam konsultację z LHH. Ale jutro równocześnie mam wyjazd i znowu będę nadrabiał podcasty, yay.
No, także pobiegane dzisiaj, dobrze weszło jak na prawie 3 tygodnie przerwy. Mam nadzieję, że w środę mi się uda powtórzyć – chyba że Wrocław zostanie zasypany śniegiem.