Dzień 66 – otrzeźwienie

Wow, no to dzisiaj się wylosował wyjątkowy dzień. Srogo dostałem po dupie. Takie fest rózgi, można powiedzieć, wylądowały tam gdzie światło nie świeci.

Czar prysł, the eagle has crashed, mayday, mayday. Obie rekrutacje są dla mnie zakończone niepowodzeniem.

Dostałem szmatą w ryj. Niby nie liczyłem na cud, ale oczywiście że miałem nadzieję, że los się do mnie uśmiechnie. A tu gówno.

Pora na zmianę strategii i na dalsze kroki. Pora na spięcie pośladów. Plany w związku z nieruchomościami w tym momencie lecą na ryj. Trzeba się dopasować, z dobrodziejstwa inwentarza.

Jakoś przeżyję. Ale coś pękło w moim serduszku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *