Dzisiaj znowu dość owocnie. Wysłałem 3 aplikacje, w tym jedna dla roli w ryzyku. Obserwowałem też numerki dotyczące mojego posta na LinkedIn.
Przecież jestem analitykiem, prawda? Wobec tego proszę bardzo: liczba wyświetleń mojego wczorajszego posta na LinkedIn osiągnęła 2147. Ach, było blisko. Ponadto 49 reakcji, dwa udostępnienia. A z rzeczy mniej cyferkowych a bardziej życiowych – w efekcie jak dotąd otrzymałem polecenie jednej oferty pracy i polecenie kontaktu z jednym managerem. Myślę, że to niemało.
Rano poza tym miałem konsultację z LHH, dowiedziałem się kilku rzeczy i potwierdziłem, że mój kierunek działania jest poprawny. Od razu po tym było pobiegane – rozpoczynam drugi tydzień po tej 2-tygodniowej przerwie. Ja nie mogę, jak ona mnie wytrąciła z rytmu i z kondycji!
Tak więc jutro będę rozmawiał z kolegą o tym managerze, którego on zna. To tak w ramach wybadania gruntu, jak rozmawiać z człowiekiem, czy coś należy podkreślić no i takie tam. Zwiększam sobie szanse. Bez tego bracie daleko nie da się zajechać.
Próbuję maksymalizować szanse gdzie tylko się da. Można poprzez wspólne kontakty, znajomość branży i obecnych tematów, znajomość przebiegu procesu rekrutacyjnego albo wiedzę w jakie tony uderzać. Tu akurat się da – na szczęście.