Cudowne uczucie. Albo cudowny uczuć. Spokój ducha, najważniejszy temat odhaczony. Zastanawiałem się chwilę, czy „najważniejszy” to dobre słowo.
Bo rozchodzi się o to, że to temat, na który mam jakiś pewien ograniczony, ale jednak pośredni wpływ. I do tego jest jakaś konkretna presja czasu. Konsekwencje są jasne i nieuniknione. Więc tak to trochę traktuję.
Święta, święta i po świętach. Morze nadal jest zimne, w grudniu nawet bardziej niż latem. Sałatka jarzynowa wyszła, auto się nie rozpadło, generalnie jest się z czego cieszyć.
Dzisiaj, w pierwszy taki luźny dzień od tygodnia, poogarniałem kilka tematów. To mi dodało energii. Jak taka pętla zwrotna – jak już coś się udaje, punkty są odhaczane, pojawia się apetyt na więcej. Tak więc zrobiłem trochę planowania biznesowego, poumawiałem wizyty, wszystko na luzie.
Miałem też rozmowę z konsultantką LHH, gratulowała mi przebiegu sprawy, jesteśmy umówieni za 2 tygodnie.
I jeszcze organizacyjnie – kupiłem planer tygodniowy, co by mi łatwiej dokumentować tematy. Fajna sprawa. Polecam.