Nadszedł Dzień Zwycięstwa. Victory, Liberation, Accomplishment. Pierwszy dzień w nowej tyrce. Pierwsze wrażenia i pierwsze spostrzeżenia.

Onboarding był zabawny, prezenterzy nie mogli ogarnąć technologii. Na szczęście IT dało radę i uratowało show. Ludzi bardzo mało, moje onboardingi były dużo większe. Ale moje były zdalnie więc i atmosfery nie było, tak samo pytań. Za to dziś pytania były. Było nawet zwracanie uwagi nieuważającym. Grube to było, back to school.
Departament wydaje się spoko, poznałem ziomeczków. Wyglądają na równych.
Dostałem też grat do dźwigania – laptop służbowy. Bedzie mi służył co dzień bo nie mają VMek.
Obiad jest gdzie zjeść w okolicy więc jest kolejny plusik. No i wydaje się, że jest dużo ludzi z CS, więc będzie pare znajomych twarzy.
Mogło być gorzej. Ale obowiązki będę poznawał jutro i wtedy się okaże gdzie wylądowałem.
4 miesiące bez obowiązków służbowych odbiły się na mnie. Obawiam się, że nie będzie mi się chciało. Czy moje wypalenie minęło? Czy było to wypalenie, czy może miałem dość UBS? Czy mogę jeszcze być zarządzany i zadowolony?
Serię uważam za zamkniętą. Thank you for your attention to this matter. Było to ciekawe doświadczenie tak dokumentować ten proces. Blog w blogu. Spoko, tak trzymać.