Niefajnie x2

W środę kolejny niełatwy dzień. Tym razem dla mnie nie był katastrofą, był po prostu pracowity. Ale dla innych w zespole nie było już tak miło. Ale za to w czwartek oberwało się wszystkim, którzy byli pod ręką. Welcome to the jungle!

Czyli po raz kolejny czas weryfikuje moją decyzję o podjęciu współpracy mimo, mówiąc oględnie, sygnałów. Red lights mówią niektórzy. No ja red light nie zauważyłem, ale takie orange to już tak. Teraz jak rozmawiam z ludźmi różnymi, to okazuje się, że te red lights dość szybko się pojawiały.

Myślę że człowiek to nie jest bardzo skomplikowana istota. Pod względem takim, że gdy kiedyś postępował jak chujek to w przyszłości jest nikłą szansa że nie będzie postępował jak chujek. Podobnie, jeśli ktoś ma serduszko dobre, to raczej będzie dobrym człowiekiem. Czyli ta istota jest do pewnego stopnia przewidywalna.

To tak jak z żoną, która mi mówi, że nigdy nie potrafiłem się ubierać. Może to i racja. Było tak i pewnie tak jest.

Więc jeśli ktoś zarządza zasobami ludzkimi w określony sposób i nie jest to sposób motywujący, wspierający albo chroniący pracownika, to już pewnie tak pozostanie. Jeśli podczas rozmowy kwalfikacyjnej zadajesz pytanie „W jaki sposób oceniasz sukces pracownika” a w odpowiedzi nie ma treści, której byś się spodziewał, tylko raczej jakieś pokrętne tłumaczenie – run as fast as you can.

Liczę, że mój plan minimum da się zrealizować i umowę przedłużę. 4 months to go. Ale już wiem, że będzie to w kontrze do moich przekonań i wartości. A to dlatego, że czuję, że w tej atmosferze przetrwanie w zespole nie będzie dane wszystkim – a ja żeby przetrwać nie będę mógł tego krytykować tylko będę musiał przyklasnąć. Tak to sobie w głowie układam, oby było inaczej :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *