Dzień 39 – pion techniczny

Piszę „pion techniczny” bo skojarzył mi się człowiek którego widziałem na osiedlu który miał koszulkę z napisem pion techniczny i wydawało mi się to zabawne. Wyglądał na typowego technika i miał trochę nadwagi. A wpis chciałem zatytułować „techniczny” – bo dzisiaj odbyłem techniczną rozmowę wstępną.

No i podobała mi się ta rozmowa. Okazuje się, że w sumie ja to wszystko z tematyki Business Analyst to znam. Były jakieś wyjątki, ale tak w 90% temat znam. Nieźle.

Trochę spiny miałem, nie miałem przecież pewności na kogo trafię, czy będzie jakaś nić porozumienia, czy będzie light. No i najgorsze z tego wszystkiego to było sprzątanie „biura” – nie chciałem blurować tła, żeby wypaść bardziej wiarygodnie. Heh.

No dobra. Było w porządku. Teraz tylko muszę dobrze dotrzeć do finiszu, w sensie do końca procesu rekrutacji. Żeby nie dać ciała. Poziom trudności teraz wzrośnie o kilka stopni i trochę mnie to martwi, but what the hell. Muszę dać z siebie wszystko i nie świrować. Powinno być przecież znośnie, wyrabiały mnie te tryby korporacyjne przez ostatnie 18 lat, to chyba powinienem wiedzieć co i jak.

A kiedy następuje ten moment, że lata doświadczenia stają się wadą, a nie zaletą? Kiedy już będę obciążeniem dla pracodawcy już na etapie rekrutacji?

By the way. Dzisiaj w departamencie matce, a raczej ojcu, padły dwa wypowiedzenia. Dobrze im tak. Wysłałem zapytanie do ex szefa – co tam dobrego słychać. Wiem, że musiał obsługiwać jedno z tych wypowiedzeń. Zadzwonił i pogadaliśmy chwilę. Jak sam odejdzie, albo go zwolnią, to myślę że powie mi coś więcej niż tylko bezpieczną gadkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *