Is it worth it, let me work it

Polska zima, ja piórkuję. Mamy koniec stycznia a w Szklarskiej tylko jedna trasa otwarta. Zrobiliśmy sobie niezły spalony tym wyjazdem, licząc, że wszystko będzie idealnie.

Co za tym idzie, kolejka do wyciągu była koszmarem. Demotywuje to wszystko, stoisz w kolejce, walczysz jak lew o swoje miejsce w tym tłumie, obserwuje jak wyprzedzają cię to z jednej strony, to z drugiej, tu się próbuje ktoś władować, OMFG. A potem jak już na to krzesełko siądziesz, to masz wrażenie, że szybciej byś na własnych nogach wszedł. Tyłem. W butach narciarskich.

A zjazd? No a jak, jak to Puchatek, trasa dla dzieci… bez cudów, bez fajerwerków. Nie udało mi się zjeżdżać dłużej niż 5 minut. Raz się udało, ale to się nienliczy, bo z M. Jej pierwszy zjazd z porządnej górki, czuję się usprawiedliwiony.

Nieprawda to wszystko? Have a look. Z 2:21:00 aktywności zjeżdżałem 15 minut. I jak tu mieć zapał do „szusowania” w Polsce?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *