Dzień 7 – poniedziałek

Znowu dość intensywnie. Czas jakby przelatywał między palcami. Nie mogę się zebrać i na spokojnie (bo to trzeba na spokojnie) poukładać planu działania – cały czas coś, to odprowadzić dziecko, to coś kupić, to gdzieś podjechać. To pranie, to prasowanie a później jeszcze trochę zmywania. Kiedy, no kiedy? Ok, pewnie, Continue Reading

Dzień 2 – wietrzenie głowy

Przewietrzyłem głowę i odświeżyłem fryzurę. Heh, jakbym na randkę się wybierał. Pożaliłem się fryzjerce Anetce, do której chodzę od jakichś 15 lat. To oznacza że od kiedy do niej chodzę to zawsze pracowałem dla firmy, zabawne. Nie mam jakichś odkrywczych refleksji. Może „dlaczego ja” ale sam sobie zaraz odpowiadam „kasa, Continue Reading