Dzień 8 – porządki

Odmówiłem terapeucie. Niestety ale muszę szukać czegoś tańszego. Mam kilka kolejnych namiarów i będę to sprawdzał. Dzisiaj miałem trochę więcej czasu do dyspozycji. Do lekarza podjechałem rowerem zwykłym, wracałem elektrycznym. Teraz te miejskie rowery już są naprawdę fajne, nic nie terkocze na kostce, nawet całkiem amortyzują, a do tego właśnie Continue Reading

Dzień 7 – poniedziałek

Znowu dość intensywnie. Czas jakby przelatywał między palcami. Nie mogę się zebrać i na spokojnie (bo to trzeba na spokojnie) poukładać planu działania – cały czas coś, to odprowadzić dziecko, to coś kupić, to gdzieś podjechać. To pranie, to prasowanie a później jeszcze trochę zmywania. Kiedy, no kiedy? Ok, pewnie, Continue Reading