Odmówiłem terapeucie. Niestety ale muszę szukać czegoś tańszego. Mam kilka kolejnych namiarów i będę to sprawdzał. Dzisiaj miałem trochę więcej czasu do dyspozycji. Do lekarza podjechałem rowerem zwykłym, wracałem elektrycznym. Teraz te miejskie rowery już są naprawdę fajne, nic nie terkocze na kostce, nawet całkiem amortyzują, a do tego właśnie Continue Reading
downer
Dzień 7 – poniedziałek
Znowu dość intensywnie. Czas jakby przelatywał między palcami. Nie mogę się zebrać i na spokojnie (bo to trzeba na spokojnie) poukładać planu działania – cały czas coś, to odprowadzić dziecko, to coś kupić, to gdzieś podjechać. To pranie, to prasowanie a później jeszcze trochę zmywania. Kiedy, no kiedy? Ok, pewnie, Continue Reading
Dzień 5 – wyjazdowo
Dzisiaj nie miałem czasu na myślenie. Myślenie o stracie pracy. Może to i dobrze. Udało mi sie zrobić poranną 10-kę. To są dla mnie magiczne chwile, wstać przed wszystkim i zrobić coś dla siebie, patrzeć na wschodzące słońce, budzące się do życia miasto. Zdałem sobie sprawę z tej magii dopiero Continue Reading
Dzień 4 – spiny, nerwy i podobne
Powinienem być stosunkowo bardziej zrelaksowany, a ból głowy jednak się pojawia. Ten związany z nerwami. Dzisiaj byl zapier. Poranne badania RTG i USG były najprzyjemniejszym momentem dnia, po tym byl już tylko ogień. A to wszystko z okazji jutrzejszego wyjazdu do teściowej. Więc musiały być zrobione zakupy, zupy, obiady a Continue Reading
Dzień 3 – myśl strategicznie
Plan jest sprytny. Ogarnąć sociale. Załatać luki w wiedzy. Dotankować energii. Mierzyć wyżej niż powinienem. Na końcu zgarnąć pulę. Oh well. No mam nadzieję że bardziej mi się poszczęści. No dobra ale co się dzieje dziś. Badania – miało być mało przyjemnie i tak też było. Korzystając z wolnego czasu Continue Reading